„Cisza” – Jem Lester


Tytuł: Cisza
Tytuł oryginalny: Shtum
Tłumaczenie: Paweł Wieczorek
Autor: Jem Lester
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: październik 2017
Ilość stron: 344
ISBN: 978-83-8116-095-7

Jedno słowo, które idealnie przedstawia historię tej rodziny. Rodziny, która ze sobą nie rozmawia, nie wyraża swoich uczuć, pozostaje martwa w środku. Cisza. Brzmi wymownie.

Cisza to nie jest powieść bazująca na filmach, opowieściach i dobrym research, ale historia, którą napisało życie. Autor opiera się na własnych doświadczeniach, tworząc przejmujący i przerażający obraz rodzica walczącego z urzędami o dobro dla swojego autystycznego dziecka. 
„Korytarz jest zasłany zmiażdżonymi oreo, wyplutymi kawałkami chleba i czymś, co wygląda jak tysiąc drobnych owadów – po bliższym przyjrzeniu się widać, że to sezam.”
Jest to wielowątkowa powieść o trzech pokoleniach mężczyzn, którzy starają się znaleźć wspólny język, by móc się w końcu porozumieć. Ogniwem łączącym dwoje z nich okazuje się być Jonah, który choć nie mówi i nie komunikuje się, wydaje się być bardziej realny w swoich odczuciach od pozostałych.

Jem Lester okrutnie wrzuca nas w swój świat i nawet nie sili się na jakiekolwiek wyjaśnienia. Bez emocji opowiada nam o swoim codziennym koszmarze, o koszmarze Jonaha. Nie skupia się jednak tylko na negatywnych stronach choroby, nie przedstawia tylko krzywdzących zachowań autystycznego dziecka, ale również pokazuje jego uroki. Na przykład jego radość z tak banalnych rzeczy jak kąpiel z bąbelkami. Obserwujemy chłopca, który cieszy się, gdy biega nago po ogrodzie, który gryzie swoje ręce, gdy się denerwuje. Obserwujemy go każdego dnia, każde jego zmaganie z codziennością, wysnuwamy wnioski, współczujemy, ale tak naprawdę nigdy nie zrozumiemy, jeśli nie znajdziemy się na jego miejscu czy miejscu jego opiekuna. Jem Lester pozwala nam podglądać swoją rutynę, nadając jej tylko otoczkę fikcyjnego świata, wykreowanego na potrzeby powieści. 

Nie przemawia za mną niestety styl autora. Pozbawione uczuć relacje (wiem, że takie było założenie, by relacje łączące tych ludzi były zdystansowane i chłodne, ale tutaj ta obojętność wręcz mrozi); wymuszone dialogi, a najczęściej ich brak. Przez takie zabiegi czytelnik nie angażuje się zbytnio w historię, nawet jeśli porusza ciężki i bolesny temat. Wchodzimy z buta do środka, łamiemy sobie serce, a później szybko wychodzimy, w końcowej rozgrywce nie czując nic. Brakowało mi również konsekwencji w prowadzeniu akcji. Nie wszystko było spójne, niekiedy przeskoki czasowe wyprowadzały mnie z równowagi, a brak logiki w poszczególnych momentach aż bił po oczach. Za przykład mogę podać między innymi bezbłędną jazdę po alkoholu i to w znacznej części powieści. I nie było w tym nic dziwnego ani podejrzanego! I tutaj kolejne potknięcie – zbyt dużo pijaństwa. Miałam wrażenie, że czytam książkę, w której główny wątek stanowi alkoholizm, a autyzm jest po prostu tłem. Bogatym, dobrze i emocjonalnie opisanym, ale nadal tłem.

Jednak warto dać tej historii szansę. By przekonać się, że uczucia również mogą odżyć i nadać nowy sens rzeczywistości. By wejść w buty ojca, który codziennie zmaga się z trudem wychowania chorego dziecka. By zrozumieć jak czuje się ojciec, którego syn nigdy z nim nie porozmawia, nie przytuli się dobrowolnie, nie będzie chodził na imprezy i buntował się jak zwyczajny nastolatek. By zrozumieć trudną, bolesną miłość.


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka
Zobacz więcej >

Co trzeba wynieść z grudnia! Czyli zapowiedzi


Jak ten rok zleciał... w dość nieprzyjemny sposób.

To będzie bardzo szybki strzał, bowiem do pokazania mam tylko... trzy książki! Grudzień jest więc miesiącem spokojnym, leniwym i sprzyjającym wyczytywaniu zaległości.

Nikołaj Iwanow - Komunizm po polsku„Komunizm po Polsku” Nikołaj Iwanow, Wydawnictwo Literackie – Skoro Churchill twierdził, że „skomunizować Polskę to czyste szaleństwo”, a Stalin miał powiedzieć, że „komunizm pasuje Polsce jak siodło krowie”, jak to możliwe, że PRL powstał i przetrwał niemal pół wieku? Jakimi metodami Stalin próbował podporządkować sobie Polskę i dlaczego jego polityka nie dała trwałych efektów? Dlaczego polska opozycja antykomunistyczna okazała się trwalsza od kolosa spod znaku sierpa i młota? – premiera 7.12




Laura Thompson - Siostry. Niesamowita historia życia kobiet z rodziny Mitford / Laura Thompson - The Six: The Lives Of The Mitford Sisters„Siostry Laura Thompson, Wydawnictwo Kobiece – Fascynująca biografia sióstr Mitford. Grzesznice w tweedzie, które popijały herbatkę z mlekiem. Najstarsza była przenikliwą pisarką o nieskazitelnych manierach. Druga była miłością brytyjskiego poety. Trzecia stała się zagorzałą faszystką, poślubioną finansowemu baronowi. Czwarta ubóstwiała Hitlera, a gdy Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Trzeciej Rzeszy, z rozpaczy usiłowała popełnić samobójstwo. Piąta była członkinią Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych i żoną bratanka Winstona Churchilla. Najmłodsza z nich poślubiła lorda Cavendisha, zostając najsłynniejszą księżną Wielkiej Brytanii. Siostry Mitford – Nancy, Pamela, Diana, Unity, Jessica i Deborah – kobiety znane z kontrowersyjnych poglądów i nietypowych zainteresowań. Laura Thompson po mistrzowsku opowiada życiorysy sześciu najbarwniejszych postaci z okresu międzywojennego. – premiera 13.12

Marcin Ciszewski - Mgła„Mgła Marcin Ciszewski, Wydawnictwo Warbook – Polska. Nadchodzi zmiana. Wybory wygrywa partia opozycyjna. Podinspektor Jakub Tyszkiewicz, szef Biura Zwalczania Terroryzmu CBŚ, nie był ulubieńcem urzędującego ministra, a już na pewno nie będzie nowego. Tymczasem podczas lądowania na Okęciu rozbija się samolot wiozący ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej.  Dzień wcześniej ludzie podinspektora aresztują dwóch pochodzących z Bliskiego Wschodu terrorystów, którzy zamierzali dokonać zamachu na terenie Warszawy. Zeznają oni, że w mieście przebywa jeszcze jedna podobna im grupa. Tyszkiewicz stara się znaleźć połączenie pomiędzy katastrofą rosyjskiego samolotu a terrorystami. Musi się śpieszyć, bo w kolejnym tygodniu do Polski ma przylecieć prezydent Stanów Zjednoczonych. Nie zdaje sobie także sprawy, że jego żona, światowej sławy malarka, pada ofiarą szantażu. – premiera 6.12


PREMIERY KINOWE:

„Zabicie świętego jelenia, reż. Yorgos Lanthimos – Steven zostaje zmuszony do podjęcia niewyobrażalnego poświęcenia, gdy przyjęty przez niego pod własny dach chłopiec radykalnie zmienia swoje zachowanie. – premiera 1.12


***
„Nie jestem twoim murzynem, reż. Raoul Peck – Historia rasizmu w USA na podstawie morderstw trzech znanych Afroamerykanów. – premiera 1.12




***

„Pierwsza gwiazdka, reż. Timothy Reckart – Osioł, owieczka i gołąb podążają za gwiazdą i stają się świadkami narodzin Jezusa. –premiera 1.12


***

„Redwood, reż. Tom Paton – Chory na białaczkę chłopak – Josh, dowiaduje się od swego managera – Nika, że dzika przyroda National Park „Reed Wood” kryje w sobie bestię, o nadprzyrodzonej, uzdrawiającej sile, która zadziała tylko pod jednym warunkiem, na jej ołtarzu trzeba poświęcić życie ukochanej osoby. – premiera 7.12



***

„Pitch Perfect 3, reż. Trish Sie – Teraz, kiedy opuściły już mury college'u i dopadły je problemy dorosłości, trzeba czegoś więcej, by wróciły. Ale wracają: dziewczyny z uwielbianej na całym świecie serii "Pitch Perfect"! Po sukcesie podczas Mistrzostw Świata dziewczyny z The Barden Bellas odkrywają, że niełatwo będzie żyć z muzyki. Co więcej, każda z nich idzie w swoją stronę. Ot, życie. Kiedy jednak otrzymują szansę na ponowne połączenie sił podczas międzynarodowego tournée, nie wahają się. – premiera 22.12


***

„Jumanji: Przygoda w dżungli, reż. Jake Kasdan – Czworo przyjaciół odkrywa starą grę, która przenosi ich w świat dżungli. Aby powrócić do rzeczywistości, muszą stawić czoło niebezpiecznym przygodom. – premiera 29.12



***

„The Florida Project, reż. Sean Baker – Historia sześcioletniej rozrabiaki Moonee i jej zbuntowanej matki Halley mieszkających w motelu Magic Castle na obrzeżach tętniącego życiem Disneylandu. – premiera 29.12



***

A co Was przyciąga w grudniu? :)
* wszystkie informacje pochodzą ze stron: datapremiery.pl oraz filmweb.pl.
Zobacz więcej >

„Wróć, jeśli masz odwagę” – Estelle Maskame


Tytuł: Wróć, jeśli masz odwagę
Tytuł oryginalny: Dare to Fall
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Autor: Estelle Maskame
Wydawnictwo: Feeria Young
Data premiery: listopad 2017
Ilość stron: 352
ISBN: 978-83-7229-696-2

Estelle Maskame to młodziutka pisarka, która szturmem podbija serca polskich czytelniczek. Najpierw seria Dimily, która zyskała dużą popularność, stając się bestsellerem. Teraz Wróć, jeśli masz odwagę, już teraz cieszące się dobrą opinią, choć swoją premierę miało niedawno – w listopadzie.

Danielle i Jaden w wyniku wypadku tracą rodziców. Od tej pory wszystko się zmienia, przeprowadzają się do dziadków, przyjaciele stopniowo się od nich odsuwają, nie mogąc znieść tego uczucia smutku. Jedną z takich osób jest McKenzie, najlepsza przyjaciółka rodzeństwa i zarazem dziewczyna Jadena. Gdy spotyka ich tragedia, ona powoli wycofuje się z ich życia. Przyczyną tego jest nie tylko bezsilność w tej niecodziennej i strasznej sytuacji, nie tylko fakt, że nie wie w jaki sposób zachowywać się wobec takiej tragedii, ale również to, że ona i jej rodzina do tej pory nie otrząsnęli się ze swojej własnej żałoby. Czy będzie miała odwagę, by stawić temu czoła? 
„Ale sobie z tym radzę, bo zawsze będą żyć w moich wspomnieniach, więc się mulisz. Nie mam gorzej. To da się znieść, za to nie wyobrażam sobie, jak byłoby stracić kogoś, z kim nie wiązałoby mnie choć jedno wspomnienie.”
Wróć, jeśli masz odwagę to książka z gatunku New Adult, która, choć pierwotnie skierowana jest do młodszej grupy odbiorców, porusza ważny i trudny w zrozumieniu temat. Bohaterowie mierzą się ze stadiami żałoby, z alkoholizmem i uczuciami, które ich przerastają. Próbują walczyć w samotności, lecz potrzeba bliskości i bycia zrozumianym wygrywa z poczuciem wstydu czy wyobcowania. Autorka może i nie przeanalizowała dogłębnie problemu, tworząc wielowymiarowy i rzeczywisty portret psychologiczny, bo do tego potrzeba doświadczenia życiowego i pewnego wieku, ale na pewno opisała w sposób przejrzysty codzienność, z którą zmierza się wiele osób dorosłych czy dopiero wchodzących w ten świat dorosłych. Nieskomplikowanie, ale dobitnie przedstawiła główny wątek swojej książki. 

Jest to powieść przepełniona emocjami. Czy można pisać o śmierci bez uczuć, podchodząc do tematu obojętnie? Nie. A autorka, mimo swojego młodego wieku, bardzo dojrzale przedstawiła swoich bohaterów i kwestie związane z ich dylematami. Jedynie postać głównej bohaterki wydaje mi się nieco naciągana, ponieważ nie potrafię zrozumieć jej postępowania. Powód jakim się broniła jest niewiarygodnie głupi. Być może to sposób patrzenia osoby, która nigdy nie znalazła się w podobnej sytuacji, ale nie potrafię znieść myśli, że było to po prostu nieautentyczne. 

Cieszy mnie również to, że Maskame potrafiła te swoje uczucia przenieść na czytelnika. Były momenty, że aż zatykało mnie ze wzruszenia. Potrafiłam wczuć się w sytuację i współczuć bohaterom, choć wiedziałam, że to tylko postacie fikcyjne. Było mi ich rzeczywiście żal.

Całość oceniam pozytywnie, pamiętając również, że jest to książka młodzieżowa. Nie wymagałam od niej ciągłej akcji, raczej spodziewałam się spokojnego tempa i fabuły opierającej się o jeden główny wątek. Podobali mi się wyraziści i odpowiedzialni bohaterowie (a przynajmniej część z nich! Holden nie wykazał się mądrością, no i jak wspomniałam wyżej – Kenzie również momentami sprawiała, że w to wątpiłam). I choć zakończenie mnie zszokowało, niestety raczej negatywnie (wydaje mi się, że było nieprzemyślane, przedstawione na prędko, byleby zaskoczyć; nie stworzyły z pozostałymi aspektami powieści spójnej całości), to z przyjemnością przeczytałabym kontynuację. 

Patrząc na dorobek twórczości Estelle Maskame widzę progres. Mogę rzec, że jestem z nią od początku, a to znaczy, że jestem w stanie dostrzec zmiany, które zachodzą w jej warsztacie pisarskim. Jej pióro dojrzewa wraz z jej wiekiem. Postacie, które kreuje również zaczynają myśleć przytomnie i rzeczowo. Mam nadzieję, że będzie rozwijała swoją pasję.



Za egzemplarz powieści dziękuję wydawnictwu Feeria Young!
(a już niedługo relacja ze spotkania z autorką)
Zobacz więcej >

#CZYTANIETONIEJEDYNAMOJAPASJA – WYWIADY Z BLOGERAMI #5


Zapraszam na kolejną, już prawie ostatnią odsłonę autorskiego cyklu #Czytanietoniejedynamojapasja.

KILKA SŁÓW O
Na pomysł stworzenia cyklu zatytułowanego „Czytanie to nie jedyna moja pasja” wpadłam po przeczytaniu kilku niepochlebnych komentarzy. Komentarze znajdowały się przy randomowych wpisach w grupach książkowych na facebooku. Brzmiały one mniej więcej tak (mniej lub bardziej protekcjonalnie): „czy ty robisz coś innego?”, „jesteście wszyscy tacy nudni”, „macie jakieś życie?”, „myślicie, że jesteście lepsi od tych, co nie czytają?”, „czytacie czy się tylko chwalicie nowymi książkami?”. Postanowiłam pokazać światu, że możemy mieć coś więcej do zaoferowania niż tylko zdjęcie książki czy jej recenzje. W tym cyklu jedenaście blogerek przedstawi swoje dodatkowe pasje, swoją niecodzienną codzienność. Każda z nich na swoim blogu stworzy wpis, w którym to wyjaśni czym zajmuje się w wolnej chwili. W każdy wtorek, zaczynając od 04.07, a kończąc na 08.08 kolejno dwójka z tej wyjątkowej jedenastki zdradzi nam swoje pasje. Ja będę to podsumowywać – cotygodniowym wpisem z linkami oraz [UWAGA] wywiadem! Wywiad będzie miał pięć pytań spersonalizowanych, dotyczących tematu głównego oraz jedno pytanie wspólne dla wszystkich.


KASIA Z BLOGA KATARZYNABERSKA
Kasia to wzorowa matka i żona. Na jej blogu znajdziemy mnóstwo ciepła i radości z codziennych czynności. Ma mnóstwo zainteresowań i wiele zadań na głowie. O swojej dodatkowej pasji opowiada tutaj

1. Najpiękniejsze i najstarsze miejsce, które zobaczyłaś to...? 
Kilka lat temu byłam w Odessie. W drodze zatrzymaliśmy się, by kupić owoce. Na ławce przed domem siedziała staruszka. A dom... nie wiem czy był najstarszą budowlą, którą widziałam, ale na pewno najpiękniejszą. Miał uchylone okiennice, niewielkie drzwi i dach kryty strzechą. Wyróżniał się na tle innych. Dom - chata z przeszłości, pomalowana na niebiesko, zadbana, otoczona płotem i czerwonymi malwami. 

2. Jak Twoje dzieci reagują na takie wycieczki po starych domach z historią? Z zaciekawieniem słuchają o tym?
Najbardziej zadowolona jest Marysia. Zawsze blisko przewodniczki lub kart z napisami informacyjnymi. Dla Jasia takie zwiedzanie jest jeszcze mało ciekawe i mimo, że nie marudzi to raczej nie pozwoli na dokładne zapoznanie się z eksponatami, a Magdalena po prostu sobie spaceruje. 

3. Kiedy zamkniesz oczy i wyobrazisz sobie swoje idealne miejsce, to co widzisz? Drewniany domek i...?
Szczęśliwą rodzinę. Widzę dzieci bawiące się w ogrodzie, słyszę szczekające psy,  "śpiewające" ptaki i czuję zapach świeżo zaparzonej kawy, którą w kubku podaje mi Mąż.

4.  Idąc tropem Twojego zainteresowania, to czy odrestaurowujesz przedmioty codziennego użytku?
Raz pokusiłam się o odnowienie starej, drewnianej komody i nie wyszło z tego nic dobrego 😉 Więcej nie próbowałam 😀 

5. Za co tak naprawdę lubisz te stare budowle? Co Cię do nich przyciąga?
To może wydawać się dziwne, ale one żyją - oddychają, skrzypią, opowiadają historie. Zawsze, gdy dotykam stare domy (to taka moja mała forma powitania) czuję pod palcami lekkie drganie... Stare domy mają w sobie nie do końca określoną magię. 

6. W jaki sposób łączysz czytanie z pozostałymi pasjami?
Czytam w podróży i w najróżniejszych miejscach. Książki mnie inspirują, często wskazując kierunek podróży, tematy na krótkie opowiadania i ilustracje. Lubię plenery, gdzie mogę porysować, a potem w cieniu starego domu, odpocząć i poczytać.


DOMINIKA Z BLOGA ZACZYTANA W FANTASTYCE
Dominika książkę traktuje jako terapię pozwalającą zapomnieć jej o problemach. Najlepiej czuje się w fantastyce i magicznym świecie wypełnionym po brzegi stworami i smokami. Niemniej na jej blogu znajdziemy również recenzje książek z innych gatunków. O swoich pozostałych pasjach opowiada tutaj.

1. Malujesz z pamięci, czy musisz mieć przed sobą dany przedmiot / krajobraz? Czy stworzyłaś kiedyś obraz, który powiesiłaś na ścianie?
U mnie bywa z tym naprawdę różnie. Najczęściej maluję na podstawie wydrukowanego obrazka, zdjęcia czy po prostu wzoruję się na jakimś obrazie znanego artysty. Jednak czasami, często bywa to kwestią nagłego natchnienia, maluję z głowy, chociaż jest to zdecydowanie trudniejsze zadanie. Wolę mieć przed sobą to, co maluję, żebym mogła zobaczyć jak w rzeczywistości wygląda ten przedmiot czy krajobraz, gdzie pada światło, a gdzie jest cień. Tak, stworzyłam obraz, a nawet trzy, które wiszą u mnie w domu na ścianach. Jeden przedstawia góry, drugi kwiaty w wazonie, a trzeci jezioro :D

2. Jaka jest Twoja ulubiona sztuka teatralna i dlaczego?
To nie jest zbyt łatwe pytanie, bo byłam na wielu spektaklach i trudno jest wybrać jedną sztukę teatralną. Jednak ja postawię na moją miłość, tak naprawdę od dziecięcych lat. Bodajże w czwartej klasie byłam na Małej księżniczce, przedstawieniu na podstawie książki Frances Hodgson Burnett. Uwielbiam tę sztukę i historię małej dziewczynki, która poruszyła mnie do głębi i sprawiła, że uroniłam jedną czy dwie łzy. Na pewno będę do niej wracać! 

3. Co było najtrudniejsze w nauce żeglowania?
Szczerze mówiąc wszystko :D Tak naprawdę idąc na kurs nie byłam zupełnie przygotowana, ani obeznana w żeglarstwie. Wszystko bylo dla mnie nowe, nie wiedziałam co do czego służy. Podstawowe żeglarskie manewry to zwrot przez sztag i zwrot przez rufę. Podczas gdy ten pierwszy jest mał skomplikowany, tak przy rufie trzeba robić bardzo dużo czynności naraz i jest duże ryzyko, że komuś może stać się krzywda, przez nieumiejetność sternika. Dlatego bardzo trudne było to dla mnie, a do tego miałam tę świadomość, że jak coś nie wyjdzie to przy dużym wietrze ktoś może wylecieć za burtę. Bardzo trudne są też manewry "parkowania" przy pomoście. Dużym wyzwaniem było też 300 teoretycznych pytań, ale dałam radę :D

4. Jaka była Twoja największa rola w przedstawieniu teatralnym? Jak się wtedy czułaś? Nie onieśmielało Cię to?
Z tego co sobie przypominam to chyba nigdy nie grałam takiej stricte głównej postaci w przedstawieniu. Jak byłam mała, to zostałam Calineczką, ale wtedy to były tylko takie dziecięce teatrzyki i w sumie nie za bardzo to pamiętam. Najbardziej onieśmielała mnie chyba rola w Opowieści wigilijnej gdzie byłam Duchem Wigilijnej Przeszłości. Była to chyba moja pierwsza rola w takim poważniejszym przedstawieniu, ze strojami, charakteryzacją itd. Miałam jedną, tak naprawdę tylko swoją scenę, w której to ja byłam ta najważniejsza. Z jednej strony onieśmielało mnie to ogromnie (w końcu każdy dobry aktor ma tremę przed występem :D), ale z drugiej strony czułam się wspaniale, bo uwielbiam występować na scenie!

5. Czy zamierzasz kiedyś sprzedawać swoje dzieła, tj. obrazy i przedmioty ozdobione serwetkami? Czy w ogóle łączysz którąś ze swoich pasji z przyszłością?
Kiedyś nad tym myślałam, ale na razie tworzę dla siebie, mojej rodziny i znajomych, chociaż nie ukrywam, że chciałabym, żeby kiedyś się to zmieniło. Myślę, że sprzedawanie moich prac mogłby przynieść duże korzyści, a do tego satysfakcję, że komuś się podoba i chce to kupować. Czy łączę z pasjami przyszłość? Chyba nie. To znaczy oczywiście zamierzam dalej je wszystkie kontynuować, ale robię to tylko i wyłącznie z pasji i dlatego, że to kocham!

6. W jaki sposób łączysz czytanie z pozostałymi pasjami?
Nie jest to łatwe, bo każde z moich zainteresowań trochę czasu zajmuje, ale po prostu robię to, na co mam w danej chwili ochotę! Chcę coś pomalować to maluję, chcę poczytać - czytam itd. Nie widzę problemu w tym, żeby mieć różne zainteresowania i pasje. To, że czytam, nie znaczy, że nie robię nic innego!


Dziewczyny! Serdecznie dziękuję za Wasze odpowiedzi i udział w mojej akcji!

A jakie są Wasze pasje? :)
Zobacz więcej >
Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka